Boże Ciało, procesje, przemówienia, dzień wolny od pracy… Ks. Jan Twardowski napisał kiedyś: „Obyśmy umieli zrozumieć potrzebę Komunii Świętej, która jest pokarmem, ale i jednocześnie powołaniem do ofiary w czasie, jaki nam Bóg dał”.
Czy potrafimy zrozumieć? Czy chcemy zrozumieć? Biały opłatek, dlaczego tak wyjątkowy? Dlaczego przed nim tak wielu ludzi klęka?
Mamy piękne świadectwo Justyna Męczennika (+167 r.). Pisał on we wczesnym etapie formowania się Kościoła. Prawdopodobnie żyli jeszcze ci, którzy osobiście znali apostołów i uczniów Jezusa. Męczennik Justyn pisze: „Wreszcie następuje rozdawanie i rozdzielanie wszystkim tego, co się stało Eucharystią”. Pięknie nazywa Justyn Wieczerzę Pańską „Eucharystią”. Wyjaśnia współbraciom i swoim współczesnym: „Nie używamy bowiem tego pokarmu jak zwykłego chleba albo zwykłego napoju. Nie. Jak za sprawą Słowa Bożego wcielony nasz Zbawiciel Jezus przybrał i ciało, i krew dla naszego zbawienia, tak samo pokarm, co się stał Eucharystią przez modlitwę Jego własnego słowa, odżywia przez przemienienie krew i ciało nasze. Ten pokarm jest, taką mamy naukę, Ciałem i Krwią tego właśnie wcielonego Jezusa. Apostołowie bowiem w napisanych przez siebie pamiętnikach, zwanych Ewangeliami, podali nam, że takie otrzymali przykazanie. Jezus wziął chleb, dzięki składał i mówił: „To czyńcie na pamiątkę Moją. To jest Ciało Moje.” I podobnie wziął kielich, dzięki składał i mówił: „To jest Krew Moja”. I rozdawał im tylko samym…”.
O Eucharystii czytamy również w Didache czyli tzw. nauce dwunastu apostołów, dziele powstałym prawdopodobnie w pierwszym wieku: „Ty, Panie wszechmogący. Stworzyłeś wszystko dla Imienia Twego. Dałeś ludziom pokarm i napój, aby ciesząc się nim, Tobie dziękowali. Nam zaś dałeś w swej łaskawości duchowy pokarm i napój, i Życie wieczne przez Jezusa, sługę Twego”.
Przytoczone powyżej dwa świadectwa Kościoła pierwotnego podkreślają, że Eucharystia jest dziękczynieniem, eucharystyczny chleb i wino są duchowym pokarmem i napojem i życiem wiecznym.
Benedykt XI zwraca uwagę wiernych, na fakt że Eucharystia jest darem darmo danym. W adhortacji apostolskiej „Sacramentum caritas” pisze: „Kościół może celebrować i adorować tajemnicę Chrystusa obecnego w Eucharystii właśnie dlatego, że sam Chrystus dał się w niej pierwszy poprzez ofiarę Krzyża. Możliwość „czynienia” Eucharystii przez Kościół jest całkowicie zakorzeniona w darze, jaki Chrystus złożył z samego siebie. Również i tutaj znajdujemy przekonywujący aspekt słów św. Jana: „On pierwszy nas umiłował” (1 J 4, 19). Tak więc i my w każdej celebracji wyznajemy prymat daru Chrystusa”.
Cóż pozostaje wobec powyższych słów – zamilknąć i uklęknąć przed tym darem niepojętym? A kto ma siły niech wstaje z kolan i pędzi czym prędzej do sąsiadek i sąsiadów, kolegów i koleżanek, do szkoły, do pracy, na place i ulice naszych miast i miasteczek. Zapytacie – po co biec?
Czy można milczeć wobec tak niezwykłego daru? Czy może być jakiś smaczniejszy pokarm niż ten, który oferuje człowiekowi Chrystus?
Życzę sobie i Wam, aby Boże Ciało trwało w naszym życiu cały rok, abyśmy chodząc każdego dnia ścieżkami swego życia uczynili z nich trasę całorocznej procesji. Chciałbym, aby moje ciało stało się Bożym ciałem. Czy jest to możliwe? Tak, skoro Bóg z miłości pozwolił nam zjadać siebie. Eucharystia jest zjadaniem Boga. Kiedy spożywamy chleb – który jest miłością zobowiązujemy się przekazać ją dalej swoim życiem. W ten sposób chleb łamany, pomnaża się, a spożywanie staje się zrodzeniem do nowego życia.



deon.pl
droga gwałtownika
jezuici.pl
modlitwa w drodze
revoltadiscreta.pl



