Wielu z nas słyszało czy nawet miało okazję uczestniczyć w modlitwie prowadzonej przed Odnowę w Duchu Świętym, a niektórzy już od lat modlą się w ten sposób. Jest to modlitwa otwarcia się na działanie Ducha Świętego we wspólnocie, która gromadzi się w imię Jezusa na modlitwie. Razem wielbimy Boga, wychwalając Jego Imię, wszelkie dzieła, jakich dokonał w naszym życiu i prosimy Go o miłosierdzie oraz słuchamy tego, co On chce nam powiedzieć. Siłą modlącej się wspólnoty jest wspólne trwanie w miłości do Chrystusa, w tęsknocie za Nim. Uczniowie trwali na modlitwie w Wieczerniku i zostali obdarzeni mocą Ducha Świętego. A później w wielu miejscach Nowego Testamentu słyszymy o niezwykłych momentach, kiedy Duch wstępował na poszczególne osoby w czasie modlitwy we wspólnocie. Zawsze działo się to we wspólnocie, z wykorzystaniem darów jakie są obdarzeni poszczególni członkowie wspólnoty „Kiedy się razem zbieracie, ma każdy z Was już to dar śpiewania hymnów, już to łaskę nauczania albo objawiania rzeczy skrytych, lub dar języków, albo wyjaśniania: wszystko niech służy zbudowaniu”(1Kor 15,26)
Wiele razy doświadczyłem, że w czasie takiej modlitwy wspólnotowej, nie wiedziałem jak się modlić, jak odpowiadać, nie widziałem, co w danym momencie jest ważne i jak w tym wszystkim jest obecny Bóg i Jego wola. Zawsze jednak z pomocą przychodziła mi wspólnota. Ktoś powiedział jakieś słowo, inny wyciągnął ręce w geście uwielbienia, ktoś inny rozpoczął śpiew, a reszta modlących do tego się dołączyła. Wystarczyło być otwartym i pełnym ufności, a Duch Święty zaczynał „wiać” w naszych sercach, przez głoszenie Go w językach, śpiewie uwielbienia, słowach proroctwa itp. Były to momenty wielkiej jedności w modlitwie, w komunii z naszym Panem.
Co jednak robić, kiedy jest się samemu, kiedy nie ma wspólnoty? Jak przywoływać Ducha Świętego w samotności, w swoim pokoju, w czasie godzin nocnej ciszy, bez żadnej osoby w pobliżu? Jak się modlić do Ducha Świętego bez wspólnoty? W Liście do Rzymian słyszymy: „Gdy bowiem nie wiemy jak się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26).
Bóg tchnął w nas swój oddech – Swojego Ducha. (po hebrajsku ruah znaczy tchnienie, oddech, wiatr, duch). Jesteśmy obdarzeni Duchem Boga w prostym akcie życia. Bóg jest naszym Stworzycielem. Jak się do tego odwoływać? Po prostu oddychać, a żeby nasze myśli nie biegały wokół tysiąca spraw jakie niesie ze sobą nasze życie, wypowiadamy w rytm oddechu: Przyjdź Duchu Święty, przyjdź. Veni Sancte Spiritus.
Polecam spróbować przez kilka minut tego sposobu modlitwy w czasie, kiedy przeżywamy momenty samotności i tęsknoty za Panem.


deon.pl
droga gwałtownika
jezuici.pl
modlitwa w drodze
revoltadiscreta.pl



