Zawieszeni pomiędzy życiem i śmiercią poszukujemy ostatecznego sensu istnienia. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” – pyta św. Paweł (1 list do Koryntian 15, 55).
Dlaczego mamy pamiętać o śmierci? Jak rozumieć ten postulat? Człowiek XXI wieku nie chce myśleć i pamiętać o śmierci. Śmierć jawi się jako totalny koniec. Śmierć przekreśla wszystko czym się żyje, każdą aktywność, wszystkie myśli, plany, marzenia. Dlaczego mamy pamiętać o śmierci? Może po to, aby sobie popsuć dobre samopoczucie?
Dla chrześcijan śmierć jest początkiem nowego, lepszego życia. Pamiętać o śmierci oznacza więc w tej logice pamiętanie o nadziei. Śmierć nie jest więc końcem lecz początkiem! Nadzieją na życie z Chrystusem. Pamiętać o śmierci znaczy więc pamiętać o życiu z Chrystusem. Zamiast więc mówić „Pamiętaj o śmierci” lepiej mówić: „Pamiętaj o życiu z Chrystusem”!
Co jednak powiedzieć matce która wraca z pogrzebu własnego dziecka? Co powiedzieć chłopakowi, który umiera na białaczkę? Każdy z nas prawdopodobnie przeżył śmierć kogoś bliskiego i obojętnie jak bardzo bylibyśmy wierzący w bólu zadajemy sobie pytanie dlaczego…
Jezus zapłakał nad grobem Łazarza… Wobec śmierci nasze serce szuka sensu i często nie może go znaleźć… Czy stwierdzanie „Bóg tak chciał” wystarcza, zwłaszcza gdy umiera człowiek młody?
Pamiętaj o życiu z Chrystusem! Jezus jest dawcą prawdziwego życia…


deon.pl
droga gwałtownika
jezuici.pl
modlitwa w drodze
revoltadiscreta.pl




Ryszardzie, człowiek ucieka przed śmiercią, jak kot przed wodą. Coraz bardziej zastanawiam się jak żyć pięknie, by smutek nie zniszczył tego krótkiego okresu wędrówki przez ziemię.
Wiemy dobrze, że smutek wpisany jest na stałe w nasze wędrówki – podobnie jak radość. Co czynić? Czy wystarczy powiedzieć sobie: „będzie dobrze”?
Umieramy każdego dnia w różny sposób. Nie znaczy to, że chodzimy smutni, czy wyglądamy na zawsze niezadowolonych albo narzekamy na każdym kroku, ale nasza śmierć jest powolnym uświadamianiem sobie, że nie jesteśmy panami życia i samych siebie. Niech jedynym Panem będzie dla nas Jezus Chrystus, który pokonał śmierć i szatana!
Polecam dobry wywiad o śmierci i umieraniu z Ks. Piotrem Krakowiakiem, dyrektorem hospicjum w Gdańsku.
http://wyborcza.pl/pacewicz/12,102274,7140653,Pociag_osobowy___rozmowy_Piotra_Pacewicza.html
Ach te paradoksy. Jezus jest życiem, a musiał umrzeć. Pamiętać o śmierci, a przecież, tak na prawdę wybierać życie. Łatwo o śmierci pisać i mówić. Gdy umiera ktoś bliski wszystko się zmienia. Jak żyjesz w świadomości, że zostało Ci kilka lat życia, a w sercu czujesz się młody, to dopiero wtedy krew jakoś inaczej zaczyna krążyć w żyłach.
Nikt nie chce umierać! Jak jesteś młody to z uśmiechem powtarzasz, „będzie dobrze” – a wszystko to dla tego, że wiesz, że masz przed sobą jeszcze sporo czasu…