chrześcijanin 21

formacja duchowa

Katecheza w szkole: błogosławieństwo czy przekleństwo?

Warto poznać Boga, by móc Go pokochać. Już od najmłodszych lat uczymy się „kontaktować” z Bogiem poprzez modlitwę osobistą, sakramenty święte, czytanie Biblii, itp.To bardzo istotne dla rozwoju człowieka, dla jego duchowego piękna.

dzieci w szkoleCzym jest katecheza? Jaka jest jej rola i miejsce w edukacji religijnej człowieka?
Katecheza ma na celu przybliżyć to, co istotne w życiu każdego człowieka. Jej zadaniem jest ukazanie piękna wiary w Boga, który jest miłością.
Bóg pragnie rodzić się w sercu każdego człowieka, lecz jak jest przyjęty i jak traktowany?
W czym przeszkadza wizerunek Jezusa na krzyżu, który tak usilnie próbuje się zdjąć ze ścian, a może i serc ludzkich?
Jaka jest wartość katechezy? Dlaczego chce się ją wyprowadzić ze szkoły? Tyle mówi się o wolności. Człowiekowi XXI wieku w imię wolności można wszystko, tylko nie wierzyć w Boga. Czy na lekcjach religii powinny być stawiane wymagania i oceny?

Katecheta nie ocenia wiary, ocenia wiedzę. Wiedza religijna (którą można ocenić) jest częścią edukacji religijnej. Oczywiście intelektualna znajomość 10 przykazań nie jest jeszcze wiarą, ale ich znajomość (którą nauczyciel może ocenić) jest pierwszym krokiem do  życia zgodnie z ich wytycznymi.
Wiary nikt nie zamierza oceniać, ale ogólną znajomość przez katechizowanych trzech ostatnich encyklik papieskich można przecież jakoś ocenić. A imiona 12 apostołów? To wszystko można ocenić w ramach lekcji religii.
Błędem jest jednak myśleć, że katecheza kończy się na tego typu faktach. To dopiero początek religijnej edukacji, z której nie można zrezygnować. Dopełnieniem szkolnej katechezy powinno być pogłębione życie rodzinne i uczestnictwo w życiu parafii.

Podsumujmy: Katecheza chce nam przybliżyć Boga, ukazać Jego ogromną miłość do człowieka.

Dlaczego katecheza w szkole tak bardzo przeszkadza? Czego się boją przeciwnicy katechezy w szkole? Dlaczego często sami księża uciekają przed tym trudem? Dlaczego ateiści dyktują wierzącym, co i jak ma być oceniane?

s. Laura

Krótka prezentacja na temat katechezy do pobrania tutaj.

(12 głosów, średnia: 4,33 z 5)

5 komentarzy do “Temat tygodnia. Katecheza w szkole: błogosławieństwo czy przekleństwo?”

  1. Sylwia pisze:

    Pamiętam swą wielką radość kiedy katecheza zagościła w szkołach. Byłam wtedy nastolatką. Dziś jako matka dorastających dzieci „w okresie buntu” co raz częściej skłaniam się do powrotu katechez do parafii. Będzie to korzystne dla obu stron. Młodzież- kto chce się dowiedzieć i pogłębić swa wiedzę odnajdzie drogę do Kościoła. Księża- nauczający w szkołach głównie gimnazjach i ponad…- przestaną być atakowani, będą mogli skupić się na przekazaniu wiedzy zainteresowanym.

    Ponad to jestem zdania, że katechezy powinny być obecne w życiu chrześcijanina nie tylko w okresie szkolnym i rekolekcji przed świętami. Jestem za tym by w parafiach powstały „szkółki niedzielne” dla dorosłych. Będą szansą „łatania fundamentów” dla tych którzy oddalili się i próbują wrócić.

    Szczęść Boże

  2. RolaLukasz pisze:

    To czego dowiedziałem się z nowej książki prof. Czesława Bartnika „Kamienie wołać będą” przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Publicystyka w światowym wydaniu! Ta pozycja łączy i wyjaśnia rzeczywistość w której żyje dzisiejszy Polak. To co otrzymałem było, jak na tego autora przystało, bezkompromisowe a wybór tematów na które wypowiada się prof. Bartnik gwarantuje, że nie można tej książki nie zauważyć!
    Niestety na razie dostępna tylko w księgarniach religijnych. Ale wydawca również rozsyła. I to ze zniżką!
    http://www.wydawnictwojut.pl (zakładka nowości)
    Jeśli chcesz przeczytać coś naprawdę dobrego to pnie pożałujesz wyboru tej książki!

  3. Świeży pisze:

    „Podsumujmy: katecheza chce nam przybliżyć Boga”.
    Podsumujmy: dobrymi chęciami piekło jest brukowane.
    Z osobistych doświadczeń moich najbliższych: Moja córka o mało nie została dopuszczona do bierzmowania przez księdza katechetę, bo wybrała sobie imię jakiejś bohaterki z kreskówki. Podobała się jej. Widocznie ksiądz katecheta nie przedstawił atrakcyjniejszych wzorów.
    Moja żona uczy w zawodówce budowlanej, w której katecheci dość często się zmieniają, rzadko wytrzymują dłużej niż dwa lata, więc ma „przegląd”. Jej opinia na podstawie „obserwacji własnych” i uwag uczniów – odwalają pańszczyznę.
    No dobra – zawsze można powiedzieć, że to pojedyncze przypadki.
    Tylko jakoś nie udało mi się usłyszeć o jakichś badaniach, ankietach wsród katechetów lub uczniów, które przedstawiły by obraz przeciętnej katechezy i jej odbioru. Wśród artykułów o katechezie (niewielu, jakie czytałem) dominują takie jak ten – czyli wszystko cacy, tylko siły Zła protestują przeciw jakże cennej katechezie w szkole.
    Przypominam sobie tylko jeden wyjątek – jakiś odważny katecheta zdradził dziennikarzowi, a odważny dziennikarz napisał, że na lekcji w szkole średniej jakaś dziewczyna wstała i powiedziała do katechety: „a proszę księdza, bo mnie się tak chce chłopa, że nie mogę wytrzymać!” No i ksiądz był oczywiście wstrząśnięty i oburzony, co podzielał dziennikarz pełen współczucia.
    A ja sobie wyobraziłem tego nieszczęsnego katechetę, czerwieniejącego pod ostrzałem czterdziestu par złośliwie rozbawionych oczu, i pomyślałem sobie „ty…. boża krówko!!!”
    Bo trudno sobie wymarzyć lepsze wejście! Cisza jak makiem zasiał, cała uwaga sali zwrócona na prowadzącego, nikt nie odrabia matmy pod ławką! Co wtedy zrobić?
    Ja bym powiedział – i bardzo dobrze, i tak ma być! Księga Rodzaju – „i stworzył Bóg człowieka, jako kobietę i mężczyznę stworzył ich” – i dalej o seksualności, pożądaniu, wolności i odpowiedzialności, pułapkach, o tym, jaka to delikatna i ważna sfera w życiu człowieka, małżeństwie, miłości… dziewczyna po prostu ustawiła księdzu samograj.
    A tu – kicha!
    Podsumujmy: Nie ma rzeczowej i otwartej rozmowy o katechezie. Są tylko propagandowe agitki, a rzeczywistość wcale nie wygląda różowo.
    I mnie też proszę zapisać do sił Zła, bo uważam że katecheza w szkole to kiepski pomysł. „Za komuny było lepiej” – bo katecheza była przy kościele. Zupełnie inna atmosfera.
    Pozdrawiam

  4. grudek pisze:

    Piotrze, ja byłbym ostrożny w ocenach tak szerokich. Pewnie poziom w pewnych miejscach jest niski, ale w innych pewnie wysoki. Jak to oceniać? Nie można uogólniać, bo krzywdzi się wiele osób, którzy całe serce wkładają w katechezę i robią to bardzo dobrze.
    Co do oceniania chodzenia do kościoła, to często tak jest. Ocenia się pierwsze piątki, itp.
    Z tego co wiem, to katecheci narzekają również na katechizmy, że są sztywne i nieciekawe. Ja katechezy nie uczę, wiec nie wiem jak jest w tym względzie.
    pozdrawiam

  5. Piotrek pisze:

    Bardzo fajny artykuł, jeszcze fajniejszy obrazek; jedna rzecz mi się nie podoba: to jest wyidealizowane.
    Problemem katechezy w szkole jest niski na ogół poziom, który ona reprezentuje. Wcale nie zawsze ocenia się wiedzę religijną, bardzo często – chodzenie/nie do kościoła. Rzadko się zdarza, żeby była w tym głębsza treść, często jest to wałkowanie przez miesiąc tego samego tematu.
    Katecheza? Owszem – ale tylko jeśli to będzie miało jakiś poziom!

Komentuj


Zamieść nasz banner
chrześcijanin 21

O nas

Projekt chrzescijanin21 jest owocem modlitwy i rozeznania osób świeckich i duchownych. Pochodzimy z różnych stron Polski. Łączy nas silna wiara w Pana Jezusa i otwartość na działanie Ducha Świętego. Jesteśmy katolikami od wielu lat zaangażowanymi w życie Kościoła. Na dzień dzisiejszy projekt animuje grupa osób świeckich i duchownych (jezuici i księża diecezjalni). Swoje inspiracje czerpiemy głównie z duchowości ignacjańskiej i doświadczenia wspólnot charyzmatycznych. Ufamy, że połączenie tych dwóch niezwykłych tradycji duchowości jest silną potrzebą naszych czasów.