Na początku trzeba nam wytłumaczyć, dlaczego używamy wyrażenia „dar katechumenatu”. Wiadomo, że w Katechizmie Kocioła Katolickiego znajduje się pojęcie charyzmatu, który możemy określić jako dobrowolny dar Boga dany dla dobra wspólnoty Kościoła (KKK 2003). Jeśli więc zgodzimy się na zaliczenie katechumenatu do charyzmatów, w jakie Bóg wyposaża wspólnotę Kocioła, to możemy w skrócie mówić o „darze katechumenatu”.
Dar katechumenatu w Kościele obecny był od samego początku Jego historii. Swój szczególny rozwój przeżył w II. i III. wieku, kiedy to przybrał formę instytucjonalną. Po tym okresie nastąpił stopniowy zanik katechumenatu. Najpierw został on ograniczony do okresu Wielkiego Postu, a następnie prawie całkowicie zaniknął. Przyczyną tego było wiele faktów – przede wszystkim wolność, a następnie upaństwowienie chrześcijaństwa w Cesarstwie Rzymskim (Por.: KKK 1229, 1230).
Duża liczba przyjmujących chrzest sparwiła, że gruntowne przygotowanie było utrudnione, później zaś chrzczono prawie wyłącznie niemowlęta, choć na początku to właśnie rodzice przeżywali w zastępstwie swoich dzieci pewną formę katechumenatu.
Dalsze wieki przyniosły takie nadużycia jak nawracanie siłą, czy zasadę wyznawania wiary swego władcy. Powrót do daru katechumenatu dokonywał się w kontekście nowożytnych misji ad gentes. Było tak na przykład w Chinach, gdzie próbowano wprowadzać jakąś formę katechumenatu. Pamiętamy też zupełnie odmienną strategię św. Franciszka Ksawerego, który najpierw chrzcił, a potem – w miarę możliwości – katechizował.
Ostateczny powrót do daru katechumenatu nastąpił wraz z Vaticanum II. Wyrazem tego są Obrzędy Chrześcijańskiego Wtajemniczenia Dorosłych (OCIA – Ordo initationis christianae adultorum z 1972 roku), zawierające faktyczny powrót do instytucji katechumenatu. Wprowadzane są one w życie przede wszystkim w Kościele Misyjnym.
Dar katechumenatu został jednak także odkryty przez ludzi już ochrzczonych jako droga do pełniejszego przyjęcia łaski chrztu. Ma to miejsce przede wszystkim w Neokatechumenacie, a także – w mniejszym wymiarze – w deutrokatechumenacie Ruchu Światło-Życie (Franciszek Blachnicki, Sympatycy czy chrześcijanie, Krościenko 2002, s. 28). Poza tym większość posoborowych ruchów kościelnych zawiera jakieś elementy katechumenatu.
Katechizm Kocioła Katolickiego mówi wprost o konieczności katechumenatu pochrzcielnego dla tych, którzy przyjęli sakrament chrztu jako niemowlęta. Chodzi w tym wypadku nie tylko o niezbędne nauczanie, ale o wdrożenie w życie łaską chrztu, rozwój łaski chrztu w życiu człowieka (KKK 1231). Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak wnikliwsze spojrznie na dar katechumenatu.
Cel katechumenatu
Owocem katechumenatu ma być miłość nieprzyjaciół, miłość w wymiarze krzyża, miłość zdolna do przebaczania, zwyciężająca zło dobrem. Na tym polega chrześcijańska dojrzałość, doskonałość (F. Blachnicki, Sympatycy…, s. 13).
Jeśli takie kryterium przyjmiemy w określaniu kogoś mianem chrześcijanina, to z pewnością nie znajdziemy ich wielu. Przeciętny katolik nie pasuje do takiego wzoru (Tamże, s. 14). Wysiłek katechetyczny wspólnoty Kocioła owocuje nowymi zastępami pogan lub – w najlepszym wypadku – niemowląt w Chrystusie, natomiast w człowieku uwolnionym od lęku przed śmiercią rodzi się miłość chrześcijańska, miłość aż do śmierci, miłość w wymiarze krzyża, miłość do nieprzyjaciół. Tak kochał Jezus…
Wobec takiego stanu rzeczy jawi się potrzeba doświadczenia nowego narodzenia w wierze, ponieważ człowiek, bazując tylko na swej ludzkiej naturze, nie może dojść do takiej wiary i miłości. Katechumenat obejmuje całego człowieka – nie tylko sferę intelektualną, poznawczą. Jest to wdrażanie kandydata lub chrześcijanina do życia słowem, modlitwą, sakramentami, przeminą rozumianą jako dzolność podejmowania decyzji w świetle Słowa Bożego, świadectwem, diakonią.
c.d.n.



deon.pl
droga gwałtownika
jezuici.pl
modlitwa w drodze
revoltadiscreta.pl



