Autor: Tomasz Bielecki
- Nie poddam się, bronię konstytucji. Odwołam się do Strasburga – zapowiedział włoski sędzia Luigi Tosti. Sprzeciw wobec wieszania krzyży w sądach skończył się dla niego zwolnieniem z pracy.
Włoska Rada Sądownictwa radykalnie przecięła pięcioletnią batalię Tostiego o usunięcie krucyfiksów z sal sądowych, wykreślając go karnie ze stanu sędziowskiego. Szef komisji dyscyplinarnej Nicola Mancino tłumaczył w ostatni piątek, że odmowa pracy sędziego Tostiego w salach sądowych z krzyżem na ścianie stworzyła zagrożenie dla porządku publicznego.
- Porządek publiczny? To ja go broniłem, walcząc o prawo obywateli do świeckiego sądownictwa – odpowiada Tosti, który w 2004 r. po raz pierwszy zażądał usunięcia krzyża z sądu w środkowowłoskim miasteczku Camerino.
Kiedy władze sądu odrzuciły jego żądania, Tosti w 2005 r. odmówił prowadzenia rozpraw. – Wytłumaczcie, dlaczego nie wieszacie menory, półksiężyca czy też emblematu związku ateistów? Nie wmawiajcie mi, że krzyż jako symbol włoskiej kultury powinien być akceptowany przez wszystkich. To głównie znak religii i dlatego wieszany w sądzie łamie zasadę świeckości państwa – przekonywał wówczas Tosti.
Za odmowę pracy pod krzyżem sędzia został w 2006 r. skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu, lecz potem sąd apelacyjny uchylił ten wyrok. Przez pięć ostatnich lat Tosti pracował na pół gwizdka w administracji sądowej, nie prowadził rozpraw i dostawał tylko jedną trzecią wypłaty. – Nie wrócę do orzekania, nim wszystkie sądowe we Włoszech nie zostaną oczyszczone z symboli religijnych – powtarzał mediom.
Krzyże we włoskich szkołach, sądach i innych urzędach państwowych zostały oficjalnie wprowadzone w czasie odwilży między Watykanem i faszystowskim dyktatorem Benitem Mussolinim, którą przypieczętował konkordat z 1929 r. Dopiero jego rewizja z 1984 r. ostatecznie odebrała katolicyzmowi status religii państwowej, a włoscy obrońcy rygorystycznej świeckości państwa rozpoczęli długą walkę o usuwanie krzyży z budynków publicznych.
Europejski Trybunał Praw Człowieka, do którego będzie się odwoływać Tosti, orzekł jesienią 2009 r., że krzyże we włoskich szkołach publicznych mogą łamać zasadę wolności wyznania i dlatego – to najpowszechniejsza interpretacja tego orzeczenia – powinny być ściągane na żądanie choćby pojedynczego rodzica czy też ucznia. Decyzja wywołała burzę we Włoszech. Rząd zapowiada apelację, bo większość Włochów akceptuje krucyfiksy w klasach i przyzwyczaiła się, że szkoły publiczne prowadzą wyłącznie lekcje religii katolickiej, choć w wielu miastach jest spora mniejszość muzułmańska.
Spore zamieszanie panuje też w sprawie krucyfiksów w lokalach wyborczych. Wprawdzie dwa orzeczenia włoskich sądów z ostatniej dekady potwierdziły prawo wyborców i członków komisji wyborczej do zdjęcia krzyża ze ściany, ale jest ono bardzo rzadko egzekwowane. Podczas wyborów z 2006 r. w kilku komisjach wyborczych w Umbrii wybuchła z tego powodu awantura i żandarmeria musiała bronić lokali przed „obrońcami krzyża”, którzy chcieli siłą zawiesić go na ścianie.
- Chrześcijaństwo to przecież nasza historia. Nie trzeba się chrzcić, aby zrozumieć, że krzyż jest wspólnym dziedzictwem kultury Europejczyków bez względu na ich religię – mówiła wczoraj włoska minister Giorgia Meloni.
Najnowsze włoskie spory o krzyże rozpalają w Polsce i kilku innych krajach Europy dyskusje o stosunkach między państwem i religią. Próba usuwania krzyży jest przez jednych nazywana „walką z dyskryminacją religijną”, a przez innych – atakiem na chrześcijaństwo czy też próbą zamachu na „historyczną tożsamość kontynentu”. Konflikt nie jest nowy, a w Europie już od dawna istnieją oba modele rozdziału państwa od Kościoła – ten z krzyżami na ścianach i religią w szkole oraz bliski sędziemu Tostiemu wzorzec Francji, gdzie od ponad wieku instytucje publiczne są wolne od symboli religijnych.
Źródło: gazeta.pl (2010-01-25)



deon.pl
droga gwałtownika
jezuici.pl
modlitwa w drodze
revoltadiscreta.pl



